Historia zatoczyła koło? – czyli 6 tysięcy lat ewolucji pisma
Pismo samo w sobie jest wynikiem potrzeby komunikacji i efektem przetwarzania danych. Pierwotne pismo nie wynikało z pobudek wysokich, ale z bardzo podstawowej potrzeby napędzanej przez… głód. Człowiek pierwotny skupiał się przecież na przetrwaniu, a podstawą egzystencji - było oczywiście zdobywanie pokarmu. A że polowania najlepiej urządza się w większej grupie… narodziła się potrzeba komunikacji!
W pierwszej kolejności – nauczono się przekazywać informacje za pomocą gestów. Potem – przyszedł czas na dźwięki, które ewoluowały w artykułowane słowa. Konsekwencją tego, była potrzeba opisywania otaczającego świata – tak pojawiły się prehistoryczne malunki kreślone na ścianach jaskiń, które spełniały pierwotną funkcje magiczną. Ubogie w formie obrazki – przedstawiające ludzi, zwierzęta, rośliny i codzienne czynności – miały na celu najprawdopodobniej oswoić lęk przed tym, co nieznane. Z drugiej strony – można przypuszczać, że malunki spełniały pierwotną funkcję estetyczną i zastępowały dzisiejsze ozdoby czy obrazy, wieszane na ścianach naszych domów i mieszkań.
Malowidła ewoluowały, przybierając formę podstawowych znaków graficznych, które uważa się za protoplastę pierwszego pisma sensu stricte – egipskich hieroglifów. Najstarsze systemy pisma pełniły funkcję praktyczną – pomagały odliczać dni czy zaznaczać ilość płynów w naczyniach. Wraz ze zwiększeniem liczby znaków (w szczytowym okresie – system hieroglifów liczył aż 800 samodzielnych form), można było za pomocą graficznych symboli opowiadać historie i przekazywać bardziej złożone treści.
Usystematyzowanie ciągu znaków przypisuje się Fenicjanom, którzy uznawani są za twórców alfabetu. Alfabet fenicki – w odróżnieniu od pozostałych systemów, które liczyły nawet do kilku tysięcy znaków – szybko został zredukowany do 22 liter, będących graficznym przedstawieniem fonetyki. Za formę obecną alfabetu – odpowiadają głównie Grecy, którzy z systemu fenickiego wyrzucili część nieużywanych w ich języku spółgłosek i wprowadzili samogłoski. Zapis udoskonalili ostatecznie Rzymianie, czerpiąc przy tym ze spuścizny legendarnych Etrusków. Alfabet łaciński po upadku Cesarstwa – został zaadaptowany między innymi przez państwa germańskie. W części wschodniej Europy – najpierw dominowała głagolica, wyparta później przez używaną do dzisiaj cyrylicę (nazwana na cześć twórcy pierwszego pisma ruskiego – Świętego Cyryla).
Wynalezienie przez Gutenberga w połowie XV wieku czcionki ruchomej, dało nowy początek piśmiennictwa i zadecydowało niejako o unifikacji zapisu graficznego liter. Rozwój gospodarczy, rewolucja przemysłowa i technicyzacja – udoskonaliły druk i pozwoliły na urozmaicenie publikacji książkowych, które wzbogacane były litografiami, ilustracjami i wykresami. Aż do teraz…
Wszystko wskazuje bowiem na to, że historia pisma zatacza koło, a to, co miało posłużyć rozpowszechnieniu słowa pisanego – powoduje uwstecznienie formy. Rekordy popularności biją szkolenia typu kurs szybkiego czytania – bardzo użyteczne i merytorycznie wartościowe, ale umniejszające artystyczną wartość czytanych tekstów. Bo słowo pisane dzisiaj – to przede wszystkim informacje podawane w pigułce i uzupełniane czytelnymi ilustracjami, które są łatwiejsze w odbiorze i szybko przyswajalne. Wystarczy rzucić okiem na książki elektroniczne. Popularne pliki PDF to przede wszystkim wykresy, grafiki i statystyki, a coraz mniej – słowa w rozumieniu alfabetycznym. Powracamy do kultury obrazkowej. Schemat i funkcja ilustracji są takie same – obrazy mają opowiadać historie i przekazywać w skondensowanej formie ważne informacje. Zmienia się tylko nośnik komunikacji, a prehistoryczne jaskinie zastępowane są przez portale informacyjne i wygodne e-booki.